poniedziałek, 22 października 2007

23 czerwca 2007, dzień naszego ślubu:)

A to nasz własny plener w Grecji:)

Sukienka jeszcze do sprzedania, jakby ktoś chciał:) Chciałabym przerobić ją na wieczorową, zanim się jednak do tego zabiorę, minie trochę czasu. Może komuś się spodoba tak bardzo jak mi:)






Magia, szczęście, trochę strachu... to uczucia, które towarzyszyły mi tego dnia. Z Anią i Beatką śmigałyśmy do fryzjera i na makijaż. Prawie cały czas padało. Prawie - bo kiedy potrzebowaliśmy słońca, ono wychodziło zza chmur i upiększało nam zdjęcia w plenerze, umilało nastroje podczas drogi do kościoła i życzenia na powietrzu. A potem - hulanki, swawole do białego rana:)







Brak komentarzy: