
Magia, szczęście, trochę strachu... to uczucia, które towarzyszyły mi tego dnia. Z Anią i Beatką śmigałyśmy do fryzjera i na makijaż. Prawie cały czas padało. Prawie - bo kiedy potrzebowaliśmy słońca, ono wychodziło zza chmur i upiększało nam zdjęcia w plenerze, umilało nastroje podczas drogi do kościoła i życzenia na powietrzu. A potem - hulanki, swawole do białego rana:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz