czwartek, 25 października 2007

Edynburg - Szkocja

Dawniej niezależne królestwo, obecnie zaś część Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Od południa graniczy z Anglią.
Kiedy zwiedzaliśmy Szkocję, a raczej jej część, bo w 8 dni trudno wszystko zobaczyć, byliśmy nią zachwyceni - góry, wrzosowiska, morze, zamki i budowle typowe dla tamtych terenów tworzą specyficzny klimat. Jeśli ktoś się waha z decyzją wyjazdu w tamte strony – zdecydowanie polecam.
Bardzo dziękujemy Emilowi (naszemu świadkowi), obecnie przebywającemu w Szkocji, za gościnność i poświęcenie czasu. Trudno byłoby zobaczyć tyle miejsc w ciągu kilku dni, bez osoby, która zna ten kraj i doskonale wie, w którą stronę ruszyć, aby coś zwiedzić. Głębokie uznanie za prowadzenie samochodu obowiązującym ruchem lewostronnym. Uwierzcie mi, że oczy zamykałam za każdym razem, kiedy wjeżdżaliśmy na rondo:-), (pomimo dwuletniego pobytu w Anglii).


Edynburg

Edynburg, jak wszystkim wiadomo, to stolica Szkocji. Miasto podzielone jest na część starą i nową. Old Town (Stare Miasto), pośród wulkanicznych wzgórz Castle Rock, Artur’s Seat i Calton Hill kontrastuje z New Town (Nowym Miastem) tworząc interesujące połączenie starego z nowym.

Podczas wizyty w Edynburgu koniecznie trzeba zwiedzić zamek. Zamek edynburski został wybudowany 800 lat temu na szczycie wygasłego wulkanu. Bez względu na to, od której strony się do niego wjeżdża, robi ogromne wrażenie.
Wygasły wulkan, a na nim zamek i to w środku miasta!
Warto również zobaczyć Muzeum Szkocji, które jest połączone z Królewskim Muzeum Szkocji. W tych dwóch miejscach, na siedmiu piętrach zebrano ponad 10 tys. największych skarbów i pamiątek narodowych. Z tarasu widokowego na ostatnim piętrze można podziwiać panoramę Edynburga.
Nie polecam natomiast zwiedzania Muzeum Ziemi. Trochę szkoda czasu i pieniędzy. Muzeum wprawdzie ukazuje wiele zagadnień z zakresu geografii i geologii, można w nim przeżyć bezpieczne trzęsienie ziemi, a także dotknąć olbrzymi blok lodu – i z tego wszystkiego, ten blok lodu okazuje się najlepszą atrakcją całego muzeum. Bezpieczne trzęsienie ziemi, to leciutkie podrygiwania na platformie, a cała reszta chyba nie warta tych pieniędzy. Zwiedzanie całości – ok. 30 minut, wstęp 8 ₤ od osoby.
Poniżej przedstawiam galerię zdjęć.
Ogród Botaniczny w Edynburgu
















widok z zamku na Princess Street (najbardziej ruchliwa ulica w Edynburgu, porównywalna do Oxford Street w Londynie)


Princess Street, w tle widok na Calton Hill



biorąc pod uwagę wrzesień - trafiliśmy na świetną pogodę


Artur's Seat




droga na Artur's Seat;
ja ledwo weszłam, ale byli tacy, co uprawiali tam jogging

udało się! a teraz kilka fotek i powrót:-)

schodziliśmy drugą stroną, dużo ciekawszą:-)
nie, nie po tych skałach - normalnie ścieżką!

szukając wrażeń.....



widok z Calton Hill na New Town




widok z Calton Hill na Old Town :-)
jest różnica???


Calton Hill


zamek edynburski na wygasłym wulkanie od strony ogrodów przy Princess Street


zamek od odrugiej strony


brama wejściowa do zamku



kilka fotek na zamku









zdjęcie przedstawia wystrzał artyleryjski o godzinie 13.00, to tradycja, która sięga XVII stulecia.



Muzeum Szkocji (Museum of Scotland) w połączeniu z Królewskim Muzeum Szkocji (Royal Museum)









taras widokowy



muzeum z zewnątrz



Muzeum Ziemi

góra lodowa, o której wspominałam


trzęsienie ziemi :-)))) - bezpieczne




Brak komentarzy: